|
Małgorzata Radkiewicz W tytule swojej powieści – „Na wschód od Edenu” – John Steinebck odwołał się do biblijnej historii Kaina, który po zamordowaniu brata Abla został przez Boga zesłany do krainy na wschód od Edenu. Pisarz użył starotestamentowego cytatu wobec kalifornijskiego wybrzeża, aby podkreślić, że życie tam dalekie jest od boskich ideałów. Mieszkańcy żyznych dolin mają typowo ludzkie słabości i jak w przypadku Kaina – często daje o sobie znać ciemna strona ich natury. Dzieje powieściowych bohaterów są na tyle skomplikowane, że trudno jednoznacznie ocenić ich postawy. Nie zawsze kierują się oni czytelnymi, uniwersalnymi zasadami, subiektywnie decydując o tym, co dobre a co złe, moralne lub niemoralne. Pełni są przy tym wewnętrznych sprzeczności, które sprawiają, że podejmując życiowe wybory toczą ze sobą ciągłą walkę. Życiorysy poszczególnych osób to jakby współczesne wersje losów Kaina – popełniającego błędy i ponoszącego ich konsekwencję. Analizując biografię i filmy Elii Kazana, można powiedzieć, że on także znajdował się zawsze „na wschód” od idealnego raju, zmagając się z trudami egzystencji. Nonkonformizm, indywidualizm nie pozwalały mu podporządkować się jakiemuś narzuconemu systemowi praw, idei, wartości. Nieustannie poszukiwał swojej tożsamości i miejsca w świecie, próbując się raczej ustosunkować niż dostosować do obowiązujących wzorców osobowych. Tak on sam, jak i jego bohaterowie równie trudno podlegają osądowi, co postaci z utworu Steinbecka. I jako autor filmowy, i jako obywatel Stanów Zjednoczonych, Kazan zawsze budził liczne kontrowersje swoim stosunkiem do powszechnie przestrzeganych norm. Krytykowano go za poglądy lewicowe, później za zeznania przed antykomunistyczną komisją McCarthy’ego. Nie ma wątpliwości, że światopogląd reżysera wpłynął na kształt jego twórczości. Zamiast jednak iść tropem poglądów politycznych, warto skupić się przede wszystkim na dokonaniach artystycznych twórcy. Takie podejście zasugerował sam Kazan, gdy na stawiane mu zarzuty nielojalności i zdrady wobec komunistycznych idei zareagował stwierdzeniem: „Wszystko co mogę powiedzieć, to [...] spójrzcie na moje filmy. Myślę, że zrobiłem najbardziej społeczne i krytyczne obrazy, jakie kiedykolwiek powstały”. Dodał przy tym, że zdarza mu się popełniać błędy, ale żałowanie czegokolwiek jest wbrew jego naturze. Życie polega bowiem na podejmowaniu trudnych decyzji, a każdy wybór ma swoje negatywne strony.
Droga do kariery Jesienią 1930 roku Kazan rozpoczął studia w Williams College na uniwersytecie w Yale – uchodzącym za bardzo „waspish”, czyli elitarny. Od początku nauki musiał pracować i nie miał czasu na życie towarzyskie. Nikt zresztą nie chciał się z nim bratać, gdyż, jak przyznaje, uchodził za odmieńca. Ciągłe poczucie, że jest się „nie stąd” sprawiło, że w swojej późniejszej twórczości reżyser często powracał do tematu emigracji i kulturowej odmienności. Stale stawiał pytanie o to, gdzie przebiega granica między innością/obcością a swojskością – tak w kwestiach politycznych, jak i klasowych, rasowych czy etnicznych. Reżyser wspomina, że o jego zainteresowaniu się kinem zadecydowało obejrzenie „Pancernika Potiomkina” („Bronienosiec Potiomkin”, 1925) Siergieja Eisensteina podczas pierwszego roku studiów w college’u. Sam nie miał wówczas żadnych możliwości, aby zająć się filmem, wykorzystał więc okazję, jaką było otwarcie naboru do uniwersyteckiej szkoły dramatycznej. Swoje miejsce Kazan odnalazł właśnie w Yale Drama School, gdzie spotkał osoby równie dziwne jak on sam. Powiedział sobie wówczas: „Może jestem w ZOO, ale przynajmniej te zwierzęta są podobne do mnie”. |
| do góry |