WSTĘP

Drzewo genealogiczne [Teatru Telewizji] jest marne. Było trochę teatru, trochę filmu, trochę radia, trochę techniki, która umożliwiała przekazywanie obrazu i dźwięku na odległość. Był to kundelek, który szybko stał się protoplastą czegoś bardzo szlachetnego.
Jerzy Koenig

Teatr Telewizji jest bez wątpienia zjawiskiem wyjątkowym na skalę światową. „(...) to zupełnie nowy gatunek sztuki, odrębny wobec filmu i teatru, daleki także od banalnej formuły, że jest to «coś pośredniego» między teatrem a filmem. (...) Polski Teatr TV jest na pewno fenomenem i to w skali światowej, choćby dlatego, że premiery daje co tydzień, a większość z nich to klasyka” – mówił w jednym z wywiadów Jan Englert.

W 2003 roku Teatr Telewizji obchodził swoje pięćdziesiąte urodziny. W mojej książce przedstawię czytelnikowi historię Teatru Telewizji od jego narodzin do jubileuszu 50-lecia, opierając się przede wszystkim na wycinkach prasowych, gromadzonych przez Dział Dokumentacji Związku Artystów Scen Polskich oraz książkach napisanych przez wybitnych polskich aktorów i reżyserów, które są bezcennym źródłem informacji dotyczących powstania i funkcjonowania Telewizji Polskiej oraz jej teatralnej sceny.

W ciągu półwiecza istnienia Teatru Telewizji zrealizowanych zostało ponad pięć tysięcy przedstawień, a w telewizyjnym archiwum znajduje się 4730 spektakli. Nie sposób opisać wszystkich godnych uwagi realizacji, dlatego w kolejnych rozdziałach przybliżę te, które uważam za najważniejsze.

Z Teatrem Telewizji wiąże się ogromna liczba anegdot związanych z obsługą techniczną spektakli i pracą aktorów. Zachowały się one w licznych monografiach i wspomnieniach. Nie mogło tu dla nich zabraknąć miejsca.

Składam podziękowania pracownikom Działu Dokumentacji Związku Artystów Scen Polskich i Redakcji Teatru Telewizji, bez których pomocy książka ta nie mogłaby powstać.



Katarzyna Dzierzbicka

 do góry 


FRAGMENT KSIĄŻKI (Rozdział):


TEATR SENSACJI I FANTASTYKI „KOBRA”

To była nasza specjalność. W ogóle teatr kryminalny. Tego nie było nigdzie na świecie.
Andrzej Łapicki

Teatr Sensacji i Fantastyki Kobra był najpopularniejszym programem w początkach telewizji. Pomysłodawczynią i założycielką Kobry była Illa Genachow, a planszę telewizyjną dla Redakcji Sensacji i Fantastyki wymyślił i narysował Eryk Lipiński. Pierwszym spektaklem kryminalnym wyemitowanym w polskiej telewizji było przedstawienie w reżyserii Adama Hanuszkiewicza Zatrute litery na podstawie kryminału Agaty Christie nadany 6 lutego 1956 roku. Za twórcę Kobry uważa się Józefa Słotwińskiego, który twierdził, że pierwszym reżyserem Teatru Telewizji został „z przypadku”.

W 1956 roku Słotwiński podobnie jak Adam Hanuszkiewicz, sięgnął po kryminał Agaty Christie Dziesięciu małych Murzynków (niektóre źródła podają, że spektakl ten nosił tytuł Było 10 Murzynków – przyp. K. D.). Był to ośmioodcinkowy serial, w którym główną rolę zagrała Halina Mikołajska. Z tego nadawanego na żywo spektaklu, nie zachowały się niestety żadne zdjęcia archiwalne (pierwsze zachowane zdjęcia z Kóbr pochodzą dopiero z roku 1959). Słotwiński, dr filozofii, szybko zdobył miano „głównego kryminalisty telewizji”. Zrealizował całe cykle widowisk sensacyjnych wg Chestertona, Conan Doyle’a, Joe Alexa. (...) Ponoć chodził po fachowe porady dla Kobry do Wydziału Śledczego. W dorobku artystycznym Józefa Słotwińskiego znajduje się ponad sto przedstawień kryminalnych. Sam reżyser został okrzyknięty polskim Hitchcockiem. Niestety w większości przedstawienia zrealizowane wówczas przez Józefa Słotwińskiego ocalały jedynie we fragmentach.

W 1957 roku funkcję głównego scenografa TV objęła Xymena Zaniewska, która uważała, że ideałem scenografii telewizyjnej jest niezauważalność. Przywiązywała ogromną wagę do detali, kostiumu, mebli, rekwizytów. „Dekoracje zmieniano w czasie przedstawienia, które szło na żywo. To stwarzało różne, często komiczne komplikacje. Nina Andrycz wspomina scenę omdlenia na dworcu (w sztuce Turgeniewa Dym), której nie mogła odegrać, bo dworca nie było. «Zamarłam z przerażenia i zaczęłam przedłużać scenę salonową. Nagle pod moimi stopami przeczołgała się Xymena Zaniewska z kawałkiem dykty na plecach. Ustawiła dworzec... a ja z ulgą odetchnęłam i zemdlałam»”.

W 1958 roku „ostatecznie wyodrębniono teatr sensacji od «normalnego» teatru TV. Wtedy też obu teatrom przyznano «własne» dni tygodnia – jednemu poniedziałek, drugiemu czwartek”. W ramach czwartkowych spektakli kryminalnych pojawiały się przedstawienia sensacyjne z czołówką z pająkiem i przedstawienia fantastyczne pod szyldem Teatr Sfinks. „W pewnych latach czekało się na czwartek, na Kobrę, bo to były chwile, kiedy można było się oderwać od rzeczywistości, która nas przeważnie męczyła, nudziła”88 – mówi reżyser i scenograf Janusz Majewski.

W repertuarze Kobry znalazły się klasyczne kryminały Agaty Christie, Raymonda Chandlera, Artura Conan Doyle’a, Georges’a Simenona, Josepha Kesselringa. Wystawiano spektakle na podstawie Cyryla Kornblutha i Gore’a Vidala oraz liczne adaptacje utworów Stanisława Lema. Kobry pisali również polscy autorzy, m.in.: Maciej Słomczyński jako Joe Alex, Tadeusz Kwiatkowski jako Noel Randon oraz Feliks Falk vel Robert F. Lane. „Kobra była bardzo popularna. (...) Ludzie się na to spieszyli z pracy, ze spotkań. Ulice wyludniały się (...)” – wspomina reżyser Jerzy Gruza, który 9 stycznia 1964 wyreżyserował dla Teatru Sensacji i Fantastyki sztukę Lucille Flethers Pomyłka, proszę się wyłączyć. Nadawany na żywo spektakl z Aleksandrą Śląską w roli głównej, wywołał panikę wśród samotnych telewidzów i lawinę telefonów do telewizji. Ze spektaklem Pomyłka, proszę się wyłączyć łączy się również zabawna historia, którą Jerzy Gruza opisał w swoim Telewizyjnym alfabecie wspomnień: „Z Mirą Michałowską w teatrze telewizji zrobiliśmy (...) sensacyjny thriller Pomyłka, proszę się wyłączyć, w którym sparaliżowaną kobietę grała Aleksandra Śląska, a mordercę któż by, jak nie Tadeusz Pluciński – czarny charakter scen warszawskich i telewizyjnych. Spektakl szedł na żywo. Przez godzinę bohaterka miota się na łóżku, dzwoniąc do znajomych i przyjaciół, ale nikt jej nie wierzy, że ktoś na nią czyha… i chce ją zabić. Kiedy dzwoni wreszcie telefon z policji, podchodzi morderca i mówi: Pomyłka, proszę się wyłączyć! Kładzie słuchawkę i robi to, co do mordercy należy. Plucińskiemu, który czekał na swoją kwestię przez godzinę pod lampami (szło to wszystko na żywo!) – z gorąca i napięcia tak zaschło w gardle, że kiedy przyszło do powiedzenia tej kluczowej kwestii: Pomyłka, proszę się wyłączyć, wydał z siebie jakiś nieokreślony pisk, rzężenie, długo kaszlał i dopiero coś wymamrotał do słuchawki. Nerwy, upał, zbyt długie czekanie… Wpadka! (...) Telewizja live!”.

16 listopada 1961 roku pojawiło się 150, jubileuszowe wydanie Teatru Sensacji i Fantastyki Kobra. Było to widowisko Wichura wg scenariusza Jeżewskiego w reżyserii Józefa Słotwińskiego. Na 150 przedstawień Kobry przypadało 117 klasycznych kryminałów, m.in.: Agaty Christie, Artura Conan Doyle’a i Joe Alexa, 23 widowiska sensacyjne o charakterze komediowym i 10 o tematyce fantastycznej. Jak pisze Tadeusz Pikulski: „Ktoś obliczył, że tylko do 16 listopada 1961 roku zamordowano w Kobrach 286 osób”, oraz wspomina autentyczną historię: „gdy ją [Kobrę – przyp. K. D.] nadawano, w tzw. małej windzie gmachu przy placu Powstańców dokonano autentycznego zabójstwa. Józef Słotwiński podtrzymywał walące się dekoracje, a na zapleczu działała już milicja”.

Od 1962 spektakle Kobry rejestrowano na taśmie. W roku 1966 powstał cykl widowisk telewizyjnych opowiadający o przygodach Kapitana Klossa Stawka większa niż życie. Ich ogromne powodzenie skłoniło twórców do zrealizowania serialu sensacyjno-szpiegowskiego, który do dziś często pokazywany jest na antenie Telewizji Polskiej. Współscenarzysta Stawki..., prozaik, scenarzysta filmowy i telewizyjny Zbigniew Safjan wspominał: Kobra miała być rozrywką. Tak dużej widowni nie miał żaden inny program telewizyjny. Zdarzało się, że Kobrę oglądało 95% telewidzów”.

W latach siedemdziesiątych do telewizji przyszli absolwenci reżyserii łódzkiej szkoły filmowej: Wojciech Marczewski, Marek Piwowski, Piotr Szulkin i Ryszard Bugajski w znacznym stopniu wpłynęli na zmianę stylistyki Kobry, która jak mówił Krzysztof Teodor Toeplitz – „zaczęła ewoluować w kierunku filmu. Pojawiły się widowiska i serie filmowe, które nazywały się teatrem sensacji, ale które teatrem sensacji w takim pierwotnym charakterze być przestawały”. Jednym z nich był czarno-biały spektakl Bracia Rico Marka Piwowskiego z 1975 roku, przypominający wczesne amerykańskie filmy gangsterskie.

Pod koniec lat siedemdziesiątych w polskiej telewizji zaczęły dominować amerykańskie seriale: Aniołki Charliego, Colombo i Kojak. W latach osiemdziesiątych Kobra pojawiała się na ekranie już tylko sporadycznie. „Mówiąc o  teatrze sensacji, o Kobrze, mówimy o cyklu zamkniętym. O zjawisku, które istniało kiedyś w polskiej telewizji, które wykwitło do ogromnych rozmiarów, które zdobyło sobie ogromną popularność i które wypaliło się, wygasło (...)” – powiedział w programie telewizyjnym poświęconym Teatrowi Sensacji i Fantastyki Kobra Krzysztof Teodor Toeplitz.

 do góry